Menedżer mikroświata domowego, solution finder, omnipotentna jednostka do rozwiązywania problemów wszelakich. Być kobietą domową to nie tylko sprzątanie, hodowla dzieci i kwiatów w doniczkach, gotowanie i prasowanie. Kompetencje pełnoetatowej kury domowej sięgają daleko poza i ponad wyobrażenia kur biurowych. Co niniejszym we wpisach tutejszych udowodnię jakem drób!
Blog > Komentarze do wpisu

Pasjans

Walet na damę, dama na króla, ale król zablokowany czwórką, trzeba jej znaleźć piątkę, żeby zlazła i miejsce zrobiła. Piątka byłaby, gdyby nie trójka. W takim razie trojkę na czwórkę, zwalnia się piątka, trójkę z czwórką na piątkę, wolny król, to damę z waletem na króla. Brakuje asa. Asasasa....

Pozornie prosta decyzja przedszkole-zerówka-pierwsza klasa okazuje się jak ten pasjans - poszczególne składowe zależą od siebie nawzajem, tam i nazad oraz w kółko.

Opcję pierwszej klasy w wieku lat sześciu zdyskwalifikowaliśmy na początku. Uznaliśmy, że jeśli możemy podarować naszemu nieletniemu rok więcej beztroskiego wysypiania się i zabawy, to się to mu należy. Aczkolwiek zakresem swej wiedzy oraz umiejętności - z czytaniem, pisaniem i podstawami matematyki na czele - nasz Przedszkolak wykracza zdecydowanie poza granice tzw. zerówki. Czy się nie będzie nudził na zajęciach w grupie dzieci umiejących znacznie mniej od niego? Nie mam pojęcia. I owszem - dręczy mnie to pytanie.

Skoro nie pierwsza klasa, to pozostaje nam dylemat: zostawić w przedszkolu, czy posłać do szkolnej zerówki? Podeszlam do sprawy - jak mi się zdawało - metodycznie i skrupulatnie, czyli po swojemu. Na początek olałam szkołę rejonową, bo mnie przerażeniem napawa wizja półtora tysiąca dzieci kotłujących się w - co prawda nowoczesnym - budynku i tyrających na trzy zmiany. Wypatrzyłam szkołę taką, co to jest tylko podstawówka, "tylko" pińcet dzieciów, z sensownym dojazdem z mojego kurnika. I - co najważniejsze - z kilkoma zasłyszanymi z wiarygodnych paszczęk pozytywnymi opiniami. Zatargałam się oraz Przedszkolaka na "dzień otwarty". Posłuchałam, co rzecze pani dyrektor, przepytałam podchwytliwie wszystkie napotkane nauczycielki, obniuchałam sale. W rzeczonej szkole Przedszkolakowi się spodobało i wizja pójścia do szkolnej zerówki z kategorii przerażającej wskoczyła do atrakcyjnej. Postanowiliśmy więc zaaplikować i mieć nadzieję, że chociaż my spoza rejonu, zostaniemy dopuszczeni do zaszczytu uczęszczania. Plan B - na wypadek odmowy zaszczytu - Przedszkolak zostaje w swoim przedszkolu jeszcze rok.

Wszystko w głowie poukładane, plan A, plan B, projekt "zerówka" rozpisany na działania, poddziałania i naddziałania. Pełna kontrola. Czyżby? Okazuje się, że poza naszym Przedszkolakiem wszystkie dzieciory z jego grupy opuszczają fabrykę i od września raźno wkroczą do szkół. Co oznacza, że nasz oczytany i przeintelektualizowany syn spędziłby kolejny rok ucząc się tego, czego już raz się nauczył i to w towarzystwie rok młodszych pacholąt. Pięciolatków. W ich wieku rok to przepaść. Pozostając więc przy planie A bez zmian (proces aplikacji trwa), zdaje się że musimy wymyślić inny plan B, a pozostanie w przedszkolu na kolejny rok przesunąć do obszaru planu C.

Skąd ja wezmę tyle alternatyw?!

Może inne przedszkole, gdzie będzie grupa sześciolatków? Popędziłam. Daleko zresztą nie mając, bo publiczne przedszkole mam za płotem. Wzięłam stosowne formularze. Przejechałam pól stolicy po stosowne pieczątki, zaświadczające że nie kłamię zeznając, żem zatrudniona. Złożę, a co mi tam.

Może jednak ta przeogromna podstawówka? Może nasze dziecię, zanim utonie w oceanie kłębiących się sobie podobnych kosmitów, nauczy się pływać? Uzupełniam odnośne formularze, a niech tam.

I na razie nic więcej nam do głowy nie przychodzi. A moja głowa pod blond-farbą coraz bardziej siwa. MMU jakoś się trzyma, przynajmniej w kwestii kolorystyki uwłosienia.

środa, 21 marca 2012, walentyna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Juniorowo.pl